Góralskie Veto

Wczoraj rząd przedłużył obowiązujące obostrzenia obejmujące, między innymi, zamknięcie wyciągów. Nam, snowboardzistom, się to oczywiście nie podoba, więc Góralska inicjatywa bardzo do nas przemawia. Trzymamy za nią kciuki i będziemy informować gdzie można w Polsce po jeździć normalnie na wyciągu.

Fot. Marek Podmokly / Agencja Gazeta

Zima, taka nie tylko kalendarzowa, wreszcie do nas zawita. Kto był, lub mieszka, w górach widział ile warte są obecne obostrzenia. Koniec końców – czym różni się jazda na sankach od jazdy na snowboardzie pod kątem takich obostrzeń? Pomijając to, czy są one zgodne z prawem czy nie, problem polega na tym, że rząd zamknął ludziom źródło utrzymania, nie zapewniając żadnej pomocy. We Włoszech czy w Austrii, wyciągi dostawały rekompensatę z tytułu utraconych przychodów. U nas nic takiego się nie dzieje, bo przecież wyciągi mogą działać, tylko nie mogą wozić ludzi. Na popularnych stokach i tak w weekendy roi się od ludzi, a Zakopianka była zakorkowana jak w zwykły weekend. Wypożyczalnie, sklepy sportowe i inne powiązane biznesy nie przetrwają przedłużającego się zamknięcia.  W górach cała masa ludzi utrzymuje się z turystyki, a tym samym Ci ludzie przyparci są do muru. Gdy cała rodzina nie zarabia, jest to ogromny problem. Liczymy więc, że nie dadzą się zastraszyć i nie przyjmą jałmużny od rządu. Na pewno w Polsce jest wiele osób, które obawiają się tych mniej racjonalnych zakazów i im ulegają.

Nie każdego stać na wyjazd do Szwajcarii, gdzie sezon zimowy odbywa się w rygorze sanitarnym, państwo funkcjonuje normalnie. Chcemy mieć wybór, a nie nakaz siedzenia w domu.
W grudniu, gdy po raz pierwszy zamknięto na wyciągi, branża – z pomocą prezydenta lub bez – dogadała się z Gowinem. Może rząd się opamięta i przemyśli sprawę. 
W końcu ludzie mają prawo do prowadzenia działalności gospodarczej i żadne rozporządzenie tego nie zmieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *